Martens

Marcin
„Martens”

Szarpidrut oraz główny męski wokalista – nie od przedwczoraj para się śpiewem/gitarowaniem/wodzirejką (na raz lub osobno), na imprezach typu wszelkiego. Na codzień uprawia rockowo-metalowe poletko, niegdyś do szkół muzycznych chadzał, sam też „kilku” gitarzystom drogę wskazał, w charakterze nauczyciela. Jego życiowe motto to: „Na pełnej płetwie!!!”, co oddaje charakter i punkowe zacięcie, nie uznające kompromisów. Lubi sobie zajarać po udanym…. bloku muzycznym.

Nasz zespołowy polonista, zakres jego słownictwa jest szeroki niczym obwód w pasie przeciętnego Amerykanina. Opowiada całkiem niezłe kawały, niestety za dopłatą. Gdyby Państwo Młodzi chcieli mu zrobić niespodziankę, nieoficjalnie dodamy, iż bardzo lubi ryby…

Zaskakuje wokalem typu growl w piosenkach typu Miłość w Zakopanem, czy Daddy Cool. Słyszeliśmy, że gdy mama pierwszy raz usłyszała jego głos w tym niższym wydaniu, miała ochotę dzwonić po egzorcystę, ale okazało się, że Martens sobie tylko śpiewał.

Prowadzący męski wokal w zespole musi być mocny, elastyczny, musi pasować do ładnych, lirycznych utworów, jak również do tych mocniejszych, rockowych. I.. taki właśnie jest 🙂

Jego ulubione utwory to Alvaro Soler i Bara Bara Riki Tiki Tak.